Grupa
Dave deWitt „Kuchnia Leonarda da Vinci. Sekretna historia kuchni włoskiej”
Dave deWitt
„Kuchnia Leonarda da Vinci. Sekretna historia kuchni włoskiej”
Recenzje książek kulinarnych

To nie jest klasyczna książka kucharska, choć znaleźć w niej można niemal czterdzieści przepisów. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o tym, jak rodziła się nowożytna kuchnia włoska. Fascynująca opowieść, ale pewnie nie każdego.

 

Nam Polakom połączenie kuchni z renesansem kojarzy się niezmiennie z Boną Sforzą, która została żoną polskiego króla, a wraz z nią na polskich stołach pojawiła się słynna włoszczyzna, czyli przywiezione z południa Europy rozliczne warzywa. Książka deWitta to jednak opowieść nie o tym, co Włochy dały innym narodom, ale przede wszystkim o tym, co działo się wówczas w samych Włoszech. Choć rzecz jasna, trudno oderwać stół włoski od całej reszty ówczesnego świata, siłą rzeczy jest to zatem opowieść o renesansowym świecie.

 

Wiele składników, bez których dziś nie wyobrażamy sobie kuchni, a kuchni włoskiej w szczególności, nie gościło we włoskich kuchniach w czasach starożytnych czy średniowiecznych. Ich pojawienie się na renesansowych stołach to efekt wielkiej ekspansji, jaka wówczas odbywała się na świecie. Wielcy podróżnicy wyruszali w świat w poszukiwaniu nowych lądów, z podróży wracali nie tylko z nowymi mapami, przywozili też spotkane w dalekich stronach przyprawy, warzywa, nasiona nieznanych roślin. W ten sposób w Europie pojawiły się ziemniaki czy pomidory. Kuchnia włoska bez pomidora, jak to możliwe? A jednak kiedyś właśnie taka była. W ładowniach statków przypływających do Europy znajdowało się wiele nowych, egzotycznych smaków, które najpierw wzbogacały bogate stoły, z czasem pojawiały się także na tych mniej zamożnych, aż w końcu zdobyły wszystkie kuchnie.

 

Dave deWitt snuje swą arcyciekawą opowieść, przenosząc nas na renesansowe dwory i do papieskiej kuchni, zdradza, co lubiła Katarzyna Medycejska i – czego nie sposób uniknąć przy tak zatytułowanej książce – jak jadał sam Mistrz Leonardo. Dzięki jego notatkom wiemy, że przywiązywał wagę do jedzenia i picia, żywił się jednak w sposób prosty i daleki od wyszukanych uczt dworskich. Przy okazji jedzenia wciąż był jednak wynalazcą, podobno między jedną a drugą maszyną latającą zmierzył się także ze stworzeniem urządzenia, które jako żywo przypomina grill.

 

Dobór przepisów książce jest bardzo smakowity, obejmuje włoską kuchnię widzianą okiem renesansowym, ale jak najbardziej możliwą do ugotowania dziś. Chwała autorowi, że wybrał potrawy pełne treści i aromatu, od wytrawnych przystawek po deserowe słodycze. Zdarzają się dania nieco mniej niecodzienne, jak koźlę w czosnku czy młode prosię, ale są też makarony i risotta, zupa z ciecierzycy czy świeży bób w bulionie, a do tego tarta z marcepanem i racuchy serowe z kwiatami czarnego bzu. Sporo smaku i zapachu, a to wszystko przeplecione rewelacyjną opowieścią o tym wszystkim, co doprowadziło nas do współczesnej włoskiej kuchni. Dla prawdziwych miłośników Włoch pozycja nie do przegapienia.

Dave deWitt „Kuchnia Leonarda da Vinci. Sekretna historia kuchni włoskiej”

OCEŃ WPIS

5.0
liczba głosów: 0
BRAK WPISÓW

DODAJ KOMENTARZ